W samym sercu burzy wokół sztucznej inteligencji (AI) i wadliwego systemu praw autorskich znajduje się artystka folkowa Murphy Campbell. Na początku roku Campbell odkryła, że na jej profilu Spotify pojawiło się kilka obcych piosenek. Podczas gdy melodie były rozpoznawalne, wokal wydawał się niesamowicie zmieniony. Co więcej, nigdy nie publikowała ich na Spotify.
Niepokojąca tajemnica zaczęła się rozwijać. Zastanawiając się nad obcymi wokalami, doszła do wniosku, że ktoś wyodrębnił wykonania jej piosenek udostępnione na YouTube. Szybko stworzyli covery AI, sprytnie przemycając je na platformy streamingowe pod jej płaszczem. Przeprowadzając własne dochodzenie, poddałem jeden z tych tajemniczych utworów, “Four Marys”, kontroli dwóch różnych detektorów AI. Wyniki były przerażająco potwierdzające hipotezę Campbella, oba detektory zgodziły się, że wokal został prawdopodobnie wygenerowany przez AI.
Zdziwiony i nieco urażony Campbell powiedział: “Byłem pod wrażeniem, że mamy trochę b...”. Niestety, podobnie jak nagłe zakończenie jej cytatu, przyjęcie sztucznej inteligencji pozostawiło artystów w sferze niepokoju i nieprzewidywalności. Twórcy kształtują swoją tożsamość poprzez swoją pracę, a abstrakcyjne algorytmy powtarzają ich wysiłki, pozbawiając ich atrybucji, uznania i często dochodów.
Pozostaje jednak pytanie: kto stał za tą tajną działalnością? Jaki mógł być ich motyw? Brak solidnych ram praw autorskich dla prac generowanych przez sztuczną inteligencję potęguje chaos. Niejasne przepisy pozostawiają artystów takich jak Campbell na łasce wyzyskiwaczy. Wraz z rozprzestrzenianiem się technologii, wzrasta również jej niewłaściwe wykorzystanie. Dopóki nie uznamy, że sztuczna inteligencja nie jest abstrakcyjną ideą przyszłości, ale namacalną dzisiejszą rzeczywistością, ofiary takich technologicznych nadużyć będą się mnożyć.
W naszej coraz bardziej cyfrowej erze muzycy i twórcy muszą zmagać się z ochroną swojej pracy, jednocześnie dostosowując się do nowych formatów konsumpcji. Sztuczna inteligencja może być cennym narzędziem do tworzenia. Nie zapominajmy jednak, że powinna być ona przedłużeniem ludzkiej kreatywności - a nie uzurpatorem tożsamości artysty. Historia Murphy'ego Campbella przypomina, że nie jest to tylko naruszenie, ale fundamentalny błąd w naszym systemie praw autorskich - błąd, który wymaga natychmiastowej uwagi.
Więcej szczegółów na temat losów Campbella można znaleźć na stronie The Verge.